Dołek

„Dołek” to lektura, która porusza codzienne, beztroskie życie dzieci, przyjaźń i wolność, a przede wszystkim zabawę.

Tytułowy dołek mieści się niedaleko szkoły. Jest ulubionym miejscem zabaw tamtejszych uczennic i uczniów. Każdy z nich tylko wyczekuje przerwy, aby móc się w nim pobawić. Są w nim kamienie, gałęzie, korzenie i żółta glina, której pokłady wydają się nie mieć końca.

Dla dzieci dołek stał się o wiele zabawniejszy i bardziej stymulujący do zabawy niż gra w klasy, czy huśtawka na boisku szkolnym.

To niepozorna dziura, ale w oczach dziecka stała się niezłą atrakcją. Każdy chce się tam bawić, a rozrywek jest naprawdę sporo. Można grać w pojedynkę lub grupowo. Budować szałas, kryjówkę, kiosk, bawić się w mamę niedźwiedzicę, zjeżdżać na kolanach, czy po prostu się turlać.

Któregoś dnia dzieci zbudowały tor przeszkód, po którym przechodzi się nad, pod lub przez utrudnienia, pokonując pień, a na końcu wspina się na szczyt góry…

Niestety nie wszyscy są tak zachwyceni dołkiem, jak dzieci. Nauczyciele boją się, że uczniowie mogą sobie po prostu zrobić krzywdę. Kilka nieszczęśliwych wypadków na terenie szkoły spowodowało, że szkoła zabroniła podopiecznym bawić się w dołku. Znudzone huśtawkami, zabawą w klasy, czy graniem nienapompowaną piłką dzieci bardzo ubolewają.

Po jakimś czasie dzieci mogły jedynie przysiadać na krawędzi dołka i tam się bawić. Ponownie miały mnóstwo pomysłów, jak spędzić czas na przerwie. Kopały, grzebały w kościach, bawiły się w pierwszą pomoc, ognistą przepaść, czy zawody, kto najdalej sięgnie skakanką.

Niestety pewnego dnia, jeden z uczniów podsłyszał rozmowę w pokoju nauczycielskim, że szkoła chce zakopać ich ukochany dołek. Tuż po weekendzie, kiedy dzieci powróciły do szkoły, ich oczom ukazała się tylko płaska i twarda powierzchnia. Nie było śladu po dołku, czy jego krawędzi. W pewnym momencie uczniowie dostrzegają górkę ubitą z ziemi, piachu i kamieni. Na nowo dostrzegły w górce miejsce, gdzie mogły spędzać swój wolny czas na zabawy.

„Dołek” to książka z prostą fabułą, ale wielkim morałem. Lektura swoją prostotą przekazuje bardzo ważne treści, o których my, dorośli, czasem zapominamy. Powinniśmy bardziej doceniać spontaniczność naszych dzieci. One do świetnej rozrywki potrzebują zaledwie kilku patyków, odrobiny błota i rówieśników. Wiem to z doświadczenia. Będąc z Adaśkiem na świeżym powietrzu, napotkany przedmiot nabiera czarodziejskiej mocy, a jeśli w pobliżu jest piasek i woda, to zabawa w mikstury jest na długie godziny. Bardzo polecam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.