Dzieci, których nie ma

„Dzieci, których nie ma” to poruszająca, wzruszająca i ważna książka, ale nie dla każdego. Jedno jest pewne, jest dla osób o mocnych nerwach. Dla tych, którzy chcą poznać, co się działo z niektórymi polskimi dziećmi w czasie wojny. Dla tych, którzy chcą wiedzieć, jak to wyglądało. Poznać chore fantazje esesmanów, maltretujących małe, niewinne dzieci.

Z każdym wersem łzy napływały mi do oczu. Nie mogłam się powstrzymać od płaczu. Książkę czytałam, siedząc w kawiarni, czekając na Adasia, który przebywał w polskiej, sobotniej szkole. Przechodzący ludzie tylko patrzyli na mnie, zdziwieni. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby jakaś książka tak emocjonalnie mnie dotknęła. W pewnym momencie zabrakło mi chusteczek do nosa. Wielokrotnie zamykałam książkę, nie chciałam do niej wracać. Jednak coś podpowiadało mi, czytaj dalej, poznaj to, co się tam wydarzyło. Z bólem w klatce piersiowej, wzmożonym oddechem i zalana łzami czytałam dalej. Po niespełna dwóch godzinach zamknęłam lekturę. Myśli wirowały mi po głowie. Czułam złość i ogromny smutek. Jak ja się ogromnie cieszę, że tamte czasy są już za nami, że mieszkam w cywilizowanym kraju. Jednocześnie wiem, że takie pozycje są potrzebne i warte czytania.

Książka stanowi jakby przypomnienie, że istniały obozy koncentracyjne dla dzieci, o czym większość z nas nie pamięta, lub nawet nie wie. Miejsce, o którym przeczytamy w lekturze, mieściło się w Łodzi, przy ulicy Przemysłowej. Był to obóz prewencyjny policji bezpieczeństwa dla młodzieży polskiej, działający od grudnia 1942 roku, do stycznia 1945 roku.

Autorka w krótkich rozdziałach opisała miejsca, które składały się na ten obóz oraz dzieci, które w nim przebywały. Bohaterami są zarówno chłopcy, jak i dziewczynki, którzy wskutek drobnych pomyłek lub tak po prostu, trafiły do tego piekła. Małe i całkiem dojrzałe dzieci codziennie zmagały się z bólem, głodem i upodleniem. Dla nich każdy dzień mógł stać się ostatnim. Bez perspektyw na ucieczkę i pomocy na lepsze jutro, umierały w zapomnieniu. Bez imion i nazwisk, jedyne co miały, to przyporządkowany numer. Same, samiuteńkie, bez ciepła kochającego drugiego człowieka.

„Dzieci, których nie ma” to książka, której czytanie boli. Jest to seria „Wojny dorosłych – historie dzieci” dla młodzieży powyżej 15. roku życia. Jest to lektura o tematyce wojennej i obozowe, jednocześnie niezwykle ciężkiej w odbiorze, jak i potrzebnej. Całość jest krótka, ale niezwykle ważna. Tak poruszająca, że ciągle wracam myślami do tego, co przeczytałam. Czy polecam? Zależy czy chcecie, aby coś utkwiło w Waszych głowach na dłużej, bo jeśli tak, koniecznie po nią sięgnijcie. W przeciwnym razie omijajcie tę książkę szerokim łukiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.