Tato, dlaczego, jak i po co?

“Tato, dlaczego, jak i po co?” to bardzo ciekawa, polska książka w twardej okładce. Jak miło, że Tata też się do czegoś czasem przydaje.

Podoba mi się fakt, że książka napisana jest w języku polskim, ponieważ dużo mamy pozycji tłumaczonych i o ile nie ma nic złego w tytułach zagranicznych, często magia oryginalnych zwrotów gdzieś się gubi. Sam nie przepadam za poezją, ale jednak ciekawie napisane teksty bystrych autorów są na wagę złota. Tu jednak mała niespodzianka. Jeden z pierwszych rozdziałów to: “Dlaczego bekamy?”. Ja nazwałbym to raczej, dlaczego nam się odbija. Wiem, czepiam się takich słów chyba bardziej niż przeciętny Kowalski (hmm, to chyba niezbyt dobrane porównanie — sam mam takie samo nazwisko. W dzisiejszych tytułach często widzę książki, gdzie powszechnie używa się słowa “głupi”, mimo że są to tytuły dla najmłodszych. Ja, czytając je, zawsze cenzuruję takie słowo na “niemądry”. Oczywiście w tej pozycji, specjalnie dla kogoś takiego jak ja, następny rozdział nazywa się paradoksalnie – “Skąd w pupie biorą się bąki?” ;). Jednak dla kontrastu mamy tu później też ciekawiej brzmiące rozdziały, takie jak “Dlaczego galaretka się giba”, która brzmi o wiele lepiej, niż słownictwo w książkach tłumaczonych z obcych języków.

Książka porusza sporo naprawdę fascynujących pytań. Dlaczego chmury są płaskie od spodu? Dlaczego nie da się dojść do tęczy (co mnie akurat bardzo zaciekawiło)? Dlaczego płatki śniegu wyglądają jak gwiazdki?

Naprawdę ciekawym tematem poruszonym w książce jest też zagadnienie gier komputerowych i ich wpływu na zdrowie. Mowa tu o tym, jak rozsądnie limitować, ale nie zupełnie wykluczać gier z życia dziecka. Wydało mi się to bardzo trafne.

Zafascynował mnie też temat zimy i lata na kuli ziemskiej, co jest powiązane z przechyleniem kąta obrotu naszej planety – to jest naprawdę ciekawe, jeśli się to w prosty sposób zobaczy na obrazku w książce (pewnie też jest to dla mnie bardziej interesujące, ponieważ akurat czytam książkę “Flood” (Powódź) Stephena Baxtera, o garstce ocalałych ludzi, poszukujących planety odpowiedniej do zamieszkania, kiedy Ziemia jest cała zalana wodą). Dowiemy się też o piorunach, porównaniu znaczenia mózgu i serca w organizmie człowieka, przeczytamy o bitwie na pokrzywy, piciu słonej wody (czego nie polecam), snach (to akurat zalecam), śpiewaniu, zjawisku fata morgana, ciekawostkach dotyczących prędkości światła, oraz na koniec zadajemy sobie pytanie ostateczne — po co jest wszystko?

Ogólnie książka jest naprawdę ciekawa, ale myślę, że sprawdzi się u co najmniej pięcio- lub więcej latków, kiedy to ich ciekawość przerośnie potrzebę oglądania dużej ilości obrazków – tu jest ciut więcej tekstu. U nas jeszcze ten moment nie nastąpił, ale myślę, że to już lada chwila. Za to Tata poznał sporo ciekawostek i naprawdę sprawił ucztę swojemu nienasyconemu ciekawostek… synkowi? Nieeee! …Własnemu apetytowi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.